Kwas askorbinowy produkuje się w takich ilościach, że przemysł spożywczy dodaje go do soków i pieczywa jako zwykły przeciwutleniacz. Ten sam biały proszek trafia do worków z napisem „witamina C”, do tabletek musujących i do eleganckich kapsułek z owocem na etykiecie. Za tę samą ilość witaminy płaci się w nich za zupełnie inne rzeczy.
Porcja 500 mg i co się w niej liczy
Ceny witaminy C porównujemy według porcji referencyjnej 500 mg. To wspólna miara, dzięki której tabletkę z 1000 mg, kapsułkę z 250 mg i łyżeczkę proszku da się ustawić w jednym szeregu. Nie jest to wskazówka, ile witaminy przyjmować. Dla porządku dodajmy, że referencyjna wartość spożycia (RWS) witaminy C wynosi 80 mg i to od niej liczy się procent podawany na etykiecie.
W porcji liczy się sama witamina, czyli kwas askorbinowy, a nie masa związku, w którym występuje. Przy czystym kwasie L-askorbinowym obie liczby są równe. Inaczej wygląda to przy solach: askorbinian sodu zawiera około 89% kwasu askorbinowego, więc 1000 mg tej soli daje około 890 mg witaminy C. Askorbinian wapnia w postaci dwuwodnej, najczęściej spotykanej w suplementach, zawiera jej około 83%. Jeśli producent podaje na froncie masę askorbinianu, porcja witaminy jest odpowiednio mniejsza, a jej cena odpowiednio wyższa.
Podobna pułapka czeka przy produktach roślinnych. Napis „ekstrakt z dzikiej róży 500 mg” mówi, ile waży ekstrakt, a nie ile jest w nim witaminy. Liczy się wyłącznie deklarowana ilość witaminy C, którą producent musi podać w tabeli składu. Bywa jej znacznie mniej, niż sugeruje liczba na froncie, bo większość masy kapsułki stanowi sam susz lub ekstrakt.
Aktualnie najtańsze porcje
Ranking poniżej ustawia produkty jednoskładnikowe według ceny porcji 500 mg. Liczymy go na bieżących cenach, więc kolejność potrafi się zmienić z dnia na dzień.
Na czele takich zestawień zwykle stoi czysty kwas askorbinowy w proszku i nie jest to przypadek. Surowiec jest tani, a producent suplementu nie musi go tabletkować, powlekać ani zamykać w kapsułkach. Przesypuje go do worka lub słoika, dokłada miarkę i naklejkę. Jeden worek mieści setki, a często tysiące porcji 500 mg, więc koszt samego pojemnika rozkłada się na bardzo wiele dni.
Pełną listę, łącznie z droższymi postaciami, zawiera zestawienie cen porcji witaminy C. Wśród prostych proszków znajdziesz tam na przykład wszystkie oferty kwasu L-askorbinowego w proszku od Natur Planet albo sklepy, które mają kwas L-askorbinowy w proszku marki OstroVit. Ten sam mechanizm przy innych składnikach tłumaczy nasze zestawienie tanich porcji kilkunastu składników.
Za co dopłaca się w droższych produktach
Pierwsza dopłata to postać. Tabletka wymaga wypełniaczy, sprasowania i często powlekania, kapsułka wymaga otoczki i napełnienia. Saszetki są jeszcze droższe w produkcji, bo każdą porcję trzeba zapakować osobno, a w środku zwykle znajdują się też aromat, słodzik i regulator kwasowości. Żelki łączą wszystkie te koszty z niską dawką w sztuce, dlatego w przeliczeniu na 500 mg wychodzą zazwyczaj najdrożej.
Druga dopłata to forma chemiczna. Askorbinian sodu i askorbinian wapnia są mniej kwaśne w smaku niż sam kwas askorbinowy, stąd nazwa „buforowana witamina C”. Dla osób, którym przeszkadza kwaśny smak, to realna wygoda, ale płaci się za nią podwójnie: sól kosztuje więcej, a zawiera mniej witaminy w gramie. Witamina C liposomalna, zamknięta w pęcherzykach z fosfolipidów, to z kolei najwyższa półka cenowa. Producenci przypisują jej lepsze wchłanianie, ale z ceny wynika tylko tyle, że technologia jest droższa, a nie że konkretny produkt zadziała lepiej.
Trzecia dopłata to dodatki. Bioflawonoidy cytrusowe, rutyna, ekstrakt z aceroli czy dzikiej róży podnoszą koszt produkcji, a w porcji witaminy C niczego nie zmieniają, bo liczy się tylko deklarowana ilość kwasu askorbinowego. Jeśli komuś na tych dodatkach zależy, może je wybrać świadomie. Jeśli nie, płaci za treść marketingową. Wszystko, co składa się na cenę porcji tej samej witaminy, rozkładamy na czynniki w osobnym tekście.
Punktem odniesienia dla wszystkich droższych postaci może być najniższa aktualna cena prostego kwasu L-askorbinowego w dużym opakowaniu. Wszystko, co tabletka lub kapsułka kosztuje ponad to w przeliczeniu na porcję, jest ceną wygody i dodatków.
Witamina C w preparatach złożonych
Witamina C występuje w składzie bardzo wielu zestawów: z cynkiem, z witaminą D3, z kolagenem, w kompleksach wielowitaminowych. Cena porcji takiego produktu obejmuje wszystkie składniki naraz, więc nie da się jej uczciwie zestawić z ceną samej witaminy C. Dlatego ranking powyżej obejmuje wyłącznie produkty jednoskładnikowe.
Zestaw ma sens cenowy wtedy, gdy wychodzi taniej niż te same składniki kupione osobno. Rachunek jest prosty: sumuje się ceny porcji każdego składnika w najtańszych produktach jednoskładnikowych i porównuje z ceną porcji zestawu. Przy witaminie C zestaw ma trudne zadanie, bo czysty proszek ustawia poprzeczkę bardzo nisko. Zestaw może za to wygrać wygodą: jedna tabletka zamiast dwóch słoików to dla wielu osób wystarczający argument. Ten sam sposób liczenia pokazujemy na przykładzie, który odpowiada na pytanie, ile kosztuje miesiąc witaminy D3.
Najczęstsze pytania
Czy witamina C w proszku to to samo co kwas askorbinowy?
W większości produktów tak: biały, kwaśny proszek sprzedawany jako witamina C to kwas L-askorbinowy. Zdarzają się też proszki z askorbinianem sodu lub wapnia, łagodniejsze w smaku. Nazwę formy producent podaje w składzie, więc wystarczy ją odczytać.
Dlaczego witamina C w saszetkach jest zwykle droższa?
Każdą porcję trzeba zapakować osobno, a do środka producent dodaje zwykle aromat, słodzik i regulator kwasowości, żeby napój dało się pić. Płaci się więc za folię, konfekcjonowanie i dodatki, a nie za więcej witaminy. Witaminy C bywa w saszetce tyle samo co w porcji proszku odmierzonej miarką, a czasem nawet mniej.
Ile kwasu askorbinowego zawiera askorbinian sodu?
Około 89% masy soli, czyli 1000 mg askorbinianu sodu to około 890 mg witaminy C. W askorbinianie wapnia udział ten wynosi około 83%. Porównując ceny, liczy się ilość witaminy, a nie masę soli.
Jak odmierzyć porcję witaminy C w proszku?
Najlepiej miarką dołączoną przez producenta, bo jej objętość odpowiada porcji z etykiety. Łyżeczka kuchenna nabrana „na oko” to zła miara, bo mieści kilka gramów proszku, czyli kilka porcji po 500 mg naraz.
