Trzy słoiki, trzy napisy na froncie: „ekstrakt KSM-66 600 mg”, „Sensoril 250 mg” i „korzeń ashwagandhy 1000 mg”. Największa liczba stoi na trzecim, a o tym, w którym słoiku jest najwięcej substancji czynnej, nie mówi żadna z nich. Rozstrzyga drobny dopisek z procentem i słowem „witanolidy” albo jego brak.

Ashwagandha, czyli witania ospała (Withania somnifera), trafia do suplementów w bardzo różnych postaciach: od zmielonego korzenia po wysoko standaryzowane ekstrakty sprzedawane pod nazwami handlowymi. Nie jest to suplement dla każdego, a o jego stosowaniu w konkretnej sytuacji, na przykład w ciąży albo przy przyjmowaniu leków, decyduje się z lekarzem lub farmaceutą. Tutaj zajmujemy się wyłącznie tym, jak czytać etykietę i liczyć porcję.

Standaryzacja w jednym akapicie

Ekstrakt standaryzowany to taki, w którym producent gwarantuje zawartość określonej grupy związków, podaną jako procent masy ekstraktu. W ashwagandzie tą grupą są witanolidy, więc napis „standaryzowany na 5% witanolidów” oznacza, że w każdym gramie ekstraktu jest 50 mg witanolidów. Miligramy ekstraktu mówią tylko, ile proszku zmieszczono w kapsułce, a dopiero procent zamienia je na ilość substancji, za którą się płaci. Dlatego porównujemy witanolidy, a porcją referencyjną w naszych zestawieniach jest 30 mg witanolidów, przyjęte jako wspólna miara, a nie zalecenie.

Ten sam mechanizm działa przy olejach rybich, gdzie liczy się zawartość kwasów tłuszczowych, a nie masa kapsułki, co rozpisujemy w tekście o tym, jak czytać etykietę omega-3. Ogólną różnicę między masą składnika a masą tego, co w nim naprawdę ważne, tłumaczy nasz poradnik o liczbie „500 mg” na opakowaniu.

Nazwy handlowe ekstraktów

KSM-66 to nazwa handlowa ekstraktu z samego korzenia ashwagandhy, standaryzowanego na co najmniej 5% witanolidów. Wytwarza go jeden producent surowca, a różne marki kupują ten ekstrakt i zamykają go w kapsułkach pod własną nazwą. Dopisek „ekstrakt KSM-66” na etykiecie mówi więc, z jakiej części rośliny pochodzi surowiec i jaki procent witanolidów deklaruje jego wytwórca.

Sensoril to nazwa handlowa ekstraktu z korzenia i liści. Jego wytwórca deklaruje zawartość glikozydów witanolidowych, zwykle na poziomie co najmniej 10%. Na pierwszy rzut oka wygląda to na ekstrakt dwa razy mocniejszy, ale takie porównanie jest zbyt proste.

Pierwszy powód to różnica w tym, co się mierzy. Glikozydy witanolidowe to witanolidy połączone z resztą cukrową, a ekstrakt z liści ma inny skład związków niż ekstrakt z samego korzenia. Dwa procenty z dwóch etykiet mogą więc opisywać dwie różne grupy substancji.

Drugi powód to metoda oznaczania. Wysokosprawna chromatografia cieczowa rozdziela mieszaninę i oznacza poszczególne związki na podstawie wzorców. Metody prostsze, na przykład spektrofotometryczne albo wagowe, mierzą łącznie wszystko, co zachowuje się podobnie, i zwykle dają wyższe wartości. Ten sam ekstrakt zbadany dwiema metodami może mieć na papierze dwie różne standaryzacje, a producent nie zawsze podaje na opakowaniu, której użył.

Procent witanolidów trzeba zatem traktować jako informację o konkretnym ekstrakcie, a nie jako uniwersalną skalę. Ekstrakt bez nazwy handlowej z bardzo wysokim deklarowanym procentem nie musi zawierać więcej witanolidów niż ekstrakt z nazwą i niższą liczbą. Najpewniej porównuje się produkty w obrębie tego samego rodzaju ekstraktu, a między rodzajami z pewnym marginesem ostrożności.

Przeliczenie: 500 mg ekstraktu to ile witanolidów

Rachunek jest krótki: masę ekstraktu w porcji mnoży się przez procent standaryzacji. Porcja z 500 mg ekstraktu standaryzowanego na 5% zawiera 25 mg witanolidów. Ta sama masa ekstraktu standaryzowanego na 10% zawiera ich 50 mg.

W odniesieniu do porcji referencyjnej 30 mg pierwszy produkt daje około 0,83 porcji, drugi około 1,67. Przykład na wymyślonych liczbach pokazuje, dlaczego sama masa ekstraktu wprowadza w błąd. Słoik A ma 60 kapsułek po 500 mg ekstraktu z 5% witanolidów, czyli po 25 mg, razem 1500 mg. Słoik B ma 60 kapsułek po 250 mg ekstraktu z 10% witanolidów, czyli także po 25 mg i razem 1500 mg. Na froncie B ma liczbę o połowę mniejszą, a oba słoiki zawierają po 50 porcji referencyjnych.

Przed liczeniem trzeba jeszcze sprawdzić, czy tabela podaje zawartość dla jednej kapsułki, czy dla porcji z dwóch. Jeśli w kapsułce są dwa ekstrakty, witanolidy liczy się dla każdego osobno i sumuje, pamiętając, że oba procenty mogły zostać oznaczone inaczej. Tak zbudowany jest na przykład produkt łączący Sensoril i ekstrakt KSM-66 w jednej kapsułce, którego ceny w różnych sklepach zbiera strona ze wszystkimi ofertami tego produktu.

Jak to przenosi się na cenę porcji

Cenę porcji dostaje się, dzieląc cenę opakowania przez liczbę porcji referencyjnych, czyli przez łączną masę witanolidów w opakowaniu podzieloną przez 30 mg. Ekstrakt o wyższej standaryzacji jest zwykle droższy w przeliczeniu na gram, ale w przeliczeniu na witanolidy potrafi wyjść taniej od słabszego. Rozstrzyga dopiero rachunek, a nie cena słoika ani masa ekstraktu.

Najtrudniej z produktami bez podanej standaryzacji. Sproszkowany korzeń może być tani za gram i wypełniać kapsułkę po brzegi, ale bez deklarowanej zawartości witanolidów nie ma porcji substancji czynnej, którą dałoby się porównać z ekstraktami. Podobnie jest z dopiskami w rodzaju „ekstrakt 10:1”, które mówią o ilości zużytego surowca, a nie o zawartości witanolidów.

Przy półce sklepowej wystarczą trzy pytania do etykiety: z jakiej części rośliny jest ekstrakt, jaki procent i jakiej grupy związków deklaruje producent oraz ile miligramów ekstraktu zawiera porcja. Kto nie chce liczyć sam, znajdzie ceny ashwagandhy za porcję witanolidów, liczone na porcje po 30 mg, oraz tekst o tym, gdzie szukać ashwagandhy tanio w przeliczeniu na witanolidy. Ta sama metoda sprawdza się przy każdym suplemencie, a krok po kroku opisujemy ją w poradniku o porównywaniu suplementów według ceny za porcję.